Malutka ściana chwały

Pisałam już kiedyś o tym, że motywacją są dla mnie powodzenia i te miłe strony medalu. O tyle dobrze, że nie potrzebuję do szczęścia, aż tak wiele, dlatego muszę stworzyć dla siebie przypominajkę. Tego, co było dla mnie miłe i co ubrało mnie w uśmiech na kilka dni.

2016

  1. Pierwszy repost z mojego konta. To mała rzecz, ale dała dużo radości. Szczególnie, kiedy okazało się, jak duże zainteresowanie wzbudziło zdjęcie.

1

heart

2. To pierwszy, tematycznie związany repost. On to dopiero dał radochę. Potem á Tab regularnie włączał moje fotografie do swoich kolaży. A w dodatku sprawił mi mój pierwszy, blogerski prezent. Jak ich nie kochać i nie buszować wśród półek?

2

1-horz

heart

3. Dzięki rekomenduj.to zostałam ambasadorką w kampanii Cafissimo. Cóż to była za radość. Na mojej szafce zagościł nowy sprzęt, a obok zapas magicznego napoju.

kolaz

Gdyby tego było mało, udało mi się znaleźć w gronie szczęśliwych zwycięzców konkursu „Zakochani w Cafissimo”, organizowanego podczas wspomnianej kampanii. Zdjęcia, które zapewniły mi roczny zapas kapsułek, znajdują się we wpisie: „Miłość od pierwszego parzenia”, o tutaj.

heart

4. Brałam udział w wyzwaniach fotograficznych organizowanych przez Natalię z jestrudo.pl, zarówno w edycji wiosennej, jak i jesiennej udało mi się przyciągnąć uważne oko rudzika. Kolejne powody do szerokiego uśmiechu na kilka dobrych dni.

Edycja wiosenna:

1
Podsumowanie wyzwania – tutajtutaj.

heart

Edycja jesienna, w której oprócz pojedynczej fotografii, zostałam wyróżniona za spójność całej galerii (to był najpozytywniejszy kopniak w roku fotograficznym 2016 ♥):

2
Podsumowanie wyzwania – tutaj.

heart

To bardzo miłe kiedy ktoś przybija piątkę za nasze starania. Nie ma znaczenia, w jakiej dziedzinie wykonaliśmy tę pracę, czy dla kogoś to było mało ambitne, a dla innego całkiem bez sensu. Liczy się tylko to, ile daliśmy od siebie oraz czy dało nam to satysfakcję i radość. Tylko to ma znaczenie.

Reklamy