Wyszłam z siebie i stanęłam obok

Słońce nieśmiało wpełzało na piaskowy parapet, a kawa stygła. Ona spojrzała rozleniwiona w stronę okna i zawiesiła wzrok na zielonych maleństwach. Rosły jak na drożdżach. Wiosna zamieszkała w jej pokoju i zmuszała do uśmiechu. Promienie tworzyły geometryczne mozaiki, proste linie, ostre kąty i odbicia okrągłych liści. Gdyby okna nie były tak upaćkane to, może i parking pełny samochodów mógłby mieć wiosenne barwy.

W głowie miała swój złośliwy głos nazywający rośliny mamy: „pachruściami”. Zarzekała się wtedy, gimnazjalistka, a może i nawet licealistka, że w swoim domu to kwiatków mieć nie będzie, bo trzeba je ciągle podlewać. Po co to i na co komu. Nie mieściło się to w jej małym rozumku, jak można każdy kąt swojego m2 usiać doniczkami. Swego czasu owszem, miała kilka kaktusów, ale nawet one bez pomocy rodzicielki dokonałyby żywota. Jak wszystko się odmieniło. Tego marcowego popołudnia śmiała się sama z siebie. Nowe listki cieszyły jak słoik nutelli.

2

Popatrzyła tak jeszcze przez moment i podniosła się prawie energicznie z fotela, ten zapiszczał.  Jej twarz pokrył grymas niezadowolenia.

– Powinnam go wreszcie wymienić albo chociaż naoliwić – mruknęła pod nosem i otworzyła szafę w poszukiwaniu dzisiejszego stroju. Będzie szary i luźny. Jak wczoraj i dwa dni przed.

heart

Moja frustracja sięgnęła zenitu. Nie napisałam opublikowałam nic pisanego od 22 dni. W schowku leży kilka ponadgryzanych tematów, przerwanych w momencie pojawienia się zgrzytu miałkości. Nic co plotłam nie wydawało się dobre wystarczające. Mam problem z pisaniem w swojej osobie, dlatego spróbowałam być narratorem. Chciałam zgubić się i przestać zastanawiać, czy każde słowo spełnia wymagania mojej osobistej wypowiedzi. A napisać coś musiałam, bo kiedy przestaje się ćwiczyć i próbować, to przestaje się być na drodze w dobrym kierunku.

3

Tak na marginesie, dzisiaj jest schyłkowy dzień marca, a w kwietniu będę w coś zaangażowana. Jedno zdjęcie dziennie, publikowane na instagramie. Każde tematycznie osadzone. Jeśli macie ochotę na wyzwanie, to róbcie tak ze mną. Poczytajcie co i jak na blogu Anety i zapolujcie na wiosnę lub na własne małe radości. Czasem trzeba wiele wysiłku, żeby je na nowo zauważyć, ale warto. Promise.

kolazyk

Reklamy

One thought on “Wyszłam z siebie i stanęłam obok

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s