Nasz długi praski weekend

dsc_1126-edit-kolo

Po miesięcznych zmaganiach z przygodą zwaną sesja, nadszedł czas na przygodę stokroć fajniejszą, przyjemną i wyczekiwaną jak dawno, dawno nic. Nas dwoje i Praga. Mmm.

heart

Dzięki Kasi, której wysyłam teraz gorące uściski, jeszcze pod koniec roku 2016 pojawiła się możliwość wyjazdu poza granice naszej Polszy. Fundusze zebrane, rezerwacje zrobione, a jedyne co mogło pokrzyżować nasze plany to sesja poprawkowa i jej nieprzesuwalne terminy. Stąd ta miesięczna cisza, musiałam walczyć. Trzeba było uporać się ze wszystkimi egzaminami do połowy lutego i z pustą głową (w tym beztroskim znaczeniu) wsiąść do pociągu, byle jakiego, czy tam do autobusu z tabliczką Praga.

dsc_0692-edit

Nie mam pojęcia od czego zacząć. Te pięć dni to miszmasz samych cudownych chwil. Urokliwe miejsca, z każdej strony widoki, mosty, uliczki, zaułki. Jedynym miejscem, gdzie rzeczywiście można się poczuć jak na targu ze względu na ogrom ludzików to Hradczany, najsłynniejszy Most Karola i starówka. Poza tymi miejscami, nie staliśmy w kolejkach po bilety, nie przepychaliśmy się, nie musieliśmy iść gęsiego, w tramwaju zawsze było miejsce, żeby usiąść. Mogliśmy swobodnie spacerować i przemierzać uliczkę za uliczką. To miłe zaskoczenie, bo spodziewałam się szalonych tłumów na każdym centymetrze kwadratowym kamiennych dróg. Wstrzeliliśmy się w idealną porę na odkrywanie tajemnic tego czeskiego miasta.

kolaz1

dsc_0726-edit

dsc_0846-edit

dsc_0861-edit

heart

Praga to magiczne miasto. Dusze swoją chowa wszędzie tam, gdzie można dojść na piechotę. W moim odczuciu, warto zadbać o dobrą lokalizację swojego noclegu. Wtedy dotarcie do kluczowych atrakcji zajmuje w porywach do dwudziestu minut, a po drodze można natknąć się na miejsca, które skradną nasze serca, złapią ukradkiem, nawet na dłużej niż sam cel spaceru.

dsc_0860-edit

dsc_0864-edit

dsc_0891-edit

dsc_0816-edit

dsc_0876-edit

kolaz2

Można patrzeć ciągle w niebo i nie nudzić się, za każdym razem ozdobione innym ornamentem.

heart

dsc_0805-edit

Prawdę mówiąc, gdyby nie Wiking to zginęłabym jak ciotka w Czechach. 😉 Niczym rasowi turyści przemierzaliśmy praskie ulice, najpierw palcem na mapie, a potem wolnym krokiem. Od czasu do czasu wspierani przez technologię.

dsc_0836-edit

dsc_0739-edit

heart

Zjedliśmy po czesku, wypiliśmy czeskie piwo i słuchaliśmy czeskiego języka ukradkiem. A on akurat bardzo zabawny jest. Chociaż, w kolejce na kompleks hradczański, przed nami słychać było niemiecki, za nami włoski, a obok hiszpański. Tyle różnych ludzi w jednym miejscu, światowo.

dsc_0845-edit

dsc_0821-edit

dsc_0890-edit

dsc_1133-edit

Ceny takie jak u nas, ludzie mili, a dogadanie się łamaną angielszczyzną nie stanowi problemu. Pan w Uberku po polsku rozumiał i uczył się od naszych rodaków jedno słowo na kurs. My w praskiej społeczności pozostawiliśmy „dworzec”.

dsc_0885-edit

heart

Należę do tej grupy ludzików, którzy nie odpuszczą wizyty w ZOO, jeśli znajduje się ono w mieście docelowym to ja tam będę. Tak już mam. Praski ogród zoologiczny to jeden z piękniejszych w którym byłam. Usytuowany na zboczu, zmusza do ciągłych wędrówek w górę i później w dół. A gdzie nie spojrzeć tam widoki, tylko ładne.

kolaz4

dsc_0897-edit

dsc_0984-edit

kolaz5

DSC_1094-Edit

dsc_0976-edit

dsc_1016-edit

dsc_0907-edit

dsc_1070-edit

dsc_1087-editdsc_1031-edit

heart

Odwiedziliśmy muzeum techniki…

kolaz

…spacerowaliśmy po starówce…

dsc_1282-edit

dsc_1283-edit

dsc_1292-edit

…i zwiedziliśmy hradczańską dzielnicę.

dsc_1135-edit-horz

dsc_1154-edit

dsc_1160-edit

dsc_1161-edit

dsc_1163-edit

kolaz3

dsc_1237-edit

dsc_1220-edit

Widzieliśmy tańczący dom…

dsc_0746-edit

…zajrzeliśmy do Madame Tussaud, przeszliśmy kamiennymi dróżkami Wyszehradu.

dsc_0814-edit

img_6084

img_6081

dsc_0787-edit

Byliśmy nawet w schronie przeciwatomowym.

kolaz2

Jedliśmy same dobre rzeczy i piliśmy kawę, dużo kawy, codziennie.

img_6149

kolaz6

heart

dsc_0719-edit

dsc_0772-edit

dsc_0840-edit

dsc_0841-edit

dsc_1095-edit-sq

dsc_0838-edit

dsc_0875-edit

dsc_1155-edit-edit

dsc_1105-edit

img_6113

dsc_1114-edit

kolaz7

dsc_1204-edit

img_6056

heart

Dawno nie uśmiechałam się tak często. Szczęście wylewało się ze mnie uszami. Towarzyszyły mi spokojny oddech i radość. We dwoje mogliśmy krok za krokiem przemierzać praskie ulice, nocą i za dnia. Dawno nie byłam tak szczęśliwa i tak błogo spokojna. Chociaż uśmiech potrafi być wymuszony, oczy nigdy nie kłamią.

img_6078

dsc_1308-edit

Reklamy

10 uwag do wpisu “Nasz długi praski weekend

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s