Kakao zamiast kawy i mandarynki

kolaz-reniferki

Zapach pomarańczy nabitej goździkami, parującego kakao z kubka, który trzyma tata i podekscytowania. Czuć je w całym domu. To jedyny dzień, kiedy nie musiałam być budzona dwa razy, ten 6-ego grudnia. Wieczór wcześniej próbowałam przechytrzyć nieznajomego darczyńcę (tak z ręką na sercu, przypuszczałam mamę, bo tata szybko zasypia, ale do dzisiaj na sto procent nie wiem…) i wysiadywałam otulona kołdrą, długo po dobranocce. Prędzej, niż później opuszczały mnie siły witalne, a powieki odmawiały posłuszeństwa, wtedy nastawał poranek.

dsc_2416

dsc_2376

Na rogach łóżek, mojego i młodszej siostry, wisiały torby wypełnione prezentami. Pojawiały się w owitych mgłą tajemnicy okolicznościach, ale jak bardzo mnie to frustrowało wieczór wcześniej, tak zupełnie o tym zapominałam przy pierwszym pociągnięciu czerwonej wstążki. Pewna jestem, że większość dałaby za wygraną, mając przed oczami namacalne spełnienie swojego listu do Świętego Mikołaja (ciekawe, czy kiedykolwiek dotarły na pocztę…).

dsc_2379

Dzisiaj, tak samo jak rok temu i dwa, budzę się sama. Nie jest mi żal prezentów, ale podanego do łóżka kubka z kakao. Wracając myślami do tych grudniowych momentów, nie jestem sobie w stanie przypomnieć prezentów, za to mam przed oczami zawsze ten sam obrazek. Zamaszyste zerwanie pakunku z barierki łóżka i wskoczenie pod pierzynę do rodziców. Tam rozpoczynałyśmy, ja i moja młodsza siostra, celebrowanie Mikołajek. Odpakowywanie, wyrażanie radości mierzonej w hektolitrach i konsumpcję mandarynek na przemian z czekoladkami, popijając kakao. Dzisiaj pewnie bym wybrała kawę. Nic więcej bym nie zmieniła. Było idealnie.

dsc_2354

Jak bardzo bym chciała nie budzić się sama, nadal uwielbiam ten poranek. Cały dzień tak właściwie. Pewnego roku, wśród wielu niespodzianek, pełnych skarpet i rozerwanych papierów, znalazł się prezent od losu. Nazywają go miłością. Niestrudzona, trwa przy mnie każdego dnia, od wielu już lat, przez cały rok, aby tego jednego dnia rozbłysnąć jaśniej niż gwiazda polarna.

Ty też ją dostajesz. Chowa się za każdą skórką mandarynki, pod sreberkiem czekolady i w kubku gorącego kakao, które wypijasz w łóżku.

dsc_2439

heart

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Kakao zamiast kawy i mandarynki

    1. Tak już całkiem z ręką na sercu, to chyba nigdy się nad tym nie zastanawiałam czy on istnieje, czy nie, było mi to lotto. Była za to opowieść o św. Mikołaju, był zwyczaj dawania prezentów, potem, nie wiem kiedy, sama zaczęłam obdarowywać rodziców drobiazgami za kieszonkowe. To chyba bardziej wiara w miłą tradycję niż samego pana z brodą. 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s