Dwa i trzy, i trzy, i dwa

Kiedyś wydawało mi się, że jak człowiek ma lat dwadzieścia trzy to jedną nogą stoi w grobie, taki dorosły, duży jest i w ogóle wszystko może, wszystko już ma. Patrzyłam na swoje kuzynostwo takie wysokie, kończące studia i strach mnie ogarniał na samo wyobrażenie, że nastanie dzień, kiedy będę w ich wieku, z dwójką na przedzie.

heart

A dzisiaj, no cóż. Ani jakoś szczególnie dojrzała nie jestem, ani dorośnięta. W głowie nadal wije mi się milion pomysłów na przyszłość, syczą mi za uszami z każdej strony pokusy. Do grobu mi daleko, urosnąć aż tak bardzo to też nie urosłam.

Mogę sobie kupić w sklepie kilka rzeczy więcej, chociaż korzystam z przywileju nad wyraz rzadko. Gdybym miała plastika to mogłabym też odjechać drogą na brześć, sześćset sześćdziesiąt sześć (na na na na), ale za bardzo się boję, że powybijam wszystkich dookoła i na końcu siebie. Mieszkam sama (swój pokój to prawie jak prywatny raj, więc absolutnie tak, jakbym mieszkała jedna), nie trzymam na wodzy swojej fizjologii w tych skromnych czterech ścianach. A które to są, pierwszy raz, od kilku lat, piękne. Nie śmierdzą mi starą komodą i grzejniki nie zioną ostatnim tchem. Wracam chętnie, a na kawę zapraszam jeszcze bardziej, bardzo chętnie.

Jestem wierna serialom, które zajeżdżają liceum, no w końcu w takim momencie rozpoczęłam ich oglądanie, a na ogromną nerwę najlepiej u mnie działa pozabijanie w cyberprzestrzeni (I TO PLATYNOWEJ LUDZISKA ♥). Milion rzeczy interesuje mnie w jednym momencie, tysiącami chciałabym mieć czas się zajmować.

Kocham pstrykać, ale się wstydzę publicznie. Zbyt często wydaję pieniądze, których jeszcze nie mam. Mleko do kawy kupuję na zapas, ale po coś słodkiego mogę wyjść w trzy sekundy, no chyba, że pada, to w pięć. Mogłabym tak wymieniać i wymieniać. Rzecz w tym, że nie czuję w swojej duszy za grosz dorosłości. Co to właściwie jest? Czym się objawia ten tajemniczy byt? Jakoś tak brzmi strasznie, trochę ponuro, wcale zachęcająco.

heart

Są dni, kiedy przysiadam na krześle, opadam na blat, kładę brodę na dłoniach i myślę sobie, dumam. Jaka to ja już stara jestem, ani pracy ani pieniędzy, dobytku żadnego i widoki na przyszłość, takie jakieś przydymione. W takie dni wydaje się, że moje myśli wyprzedzają czas. To nic, częściej łapię je za ogon, przyciągam jednym zamaszystym ruchem i lądują w tylnym patrolu, chroniąc moją dziewczęcą naiwność przed niespodziewanymi uderzeniami rzeczywistości. W tej chwili zamieniają się z grożących palcem, w wyrozumiałe i czule głaszczące. „Masz czas Małgosiu, wszystko się jeszcze wydarzy”.

I tak sobie dryfuję między nimi dwoma – jedna wariatka, druga pseudo-dorośnięta.

heart heart heart

Życzę sobie, aby, gdy znów dogonię swoje kuzynostwo takie już dzieciate i ustatkowane, moja dusza nadal nie była skamieliną i zadawała te same pytania.

Reklamy

2 thoughts on “Dwa i trzy, i trzy, i dwa

    1. Ten fragment nawiązuje do pierwszego akapitu, w którym piszę o jednej nodze w grobie, całkiem humorystycznie. 🙂 Mam na myśli wyłącznie wewnętrzne przekonanie o schyłku życia, takiej zgodzie z odejściem, również z przymrużeniem oka. Do grobu mi daleko mentalnie, nawet gdybym musiała się już położyć (nie znasz dnia ani godziny, zgodzić się muszę), to byłabym delikatnie mówiąc wk***iona i niezadowolona. 😀

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s