Babo, zrób coś dla swojego chłopa

A konkretnie coś, czego nie lubisz i czego odmawiałaś mu już nie raz, nawet nie dwa. Dlaczego? Bo, po prostu warto. Wyartykułuj głośno i wyraźnie, że to wyjątkowa sprawa, że to ten jeden raz (dla własnego bezpieczeństwa) i zaskocz go. Kto wie, jeśli Ci się spodoba to piątka i w rytmie Upendi odpłyńcie w stronę słońca. Jeśli nie, to przypomnij sobie, że w tym jednym dniu ani trochę nie chodzi o Ciebie.

Nie jestem zwolenniczką dzielenia wszystkich zainteresowań. Owszem fajnie jest mieć wspólne, ale niezbędne są te tylko nasze. Bez względu na to, czy nasz wiking kręci nosem albo, co gorsza, głośno komentuje swoją niechęć. Tego, swoją drogą, robić nie powinien (tak, Ty też nie). O ile granie w LOLa to nasze wspólne wyprawy i podboje obcych nexusów, o tyle kompletnie nie łapię, co może być przyjemnego w sportach zimowych. Tę porę roku najchętniej bym przeleżała gdzieś w jamie, najlepiej z jakimś niedźwiadkiem, co by cieplej mi było. Jestem też w milionie procent pewna, że On dostaje ataków niepewności przemieszanych z napadami paniki, kiedy wysyłam kolejny już w tym tygodniu „kubek idealny”. w którym „zakochałam się” i „muszę go mieć”. Niepewności, bo co ona do diaska widzi w tym kawałku ceramiki?!

Warto, ten jeden raz schować swoje osobiste niechęci do kieszeni i zrobić coś razem. Nie mówię, że kolejna ramka z waszym zdjęciem nie będzie cool, czy coś (sama nimi zapchałam każdą szufladę jego biurka), ale im dalej w las tym wyraźniej widzę, co wspominamy najczęściej. O prezentach materialnych, nawet jeśli całkiem szczerze nam się podobały zapominamy, nie łączą się z dniem w kalendarzu, nie wywołują wulkanów emocji. Za to wizyta w domu strachów, o ludzie, chociaż nikt mnie tam drugi raz, siłą nawet, nie zaciągnie, to wspomnienie zostało niebanalne.

Dlatego postanowiłam coś, a w dodatku wydałam na siebie wyrok skazujący publikując treść mojego oświadczenia. Wyciągam rękę w stronę mojego wikinga ten kolejny raz i pójdę z nim na koncert piosenki Jacka Kaczmarskiego. Taaak… Zapomniałam wspomnieć, to jest to zainteresowanie, do którego mi chyba najdalej. Oprócz piosenek zliczonych na palcach u obu rak (no! to dużo) jego twórczość przyprawia mnie o nastrój wisielczy i myśli samobójcze (bez obrazy kochanie). Poświecę się ten jeden raz, a przy okazji sprawdzę sobie, czy mnie czyta (złowieszczy śmiech), bo do tej chwili o tym nie wiedział.

P.S. No i z głowy prezent mam, a przy okazji i piwko jakieś dostanę. WIN WIN.

P.S.2. Nie jestem aż takim potworkiem, dostał oba kubasy – o te. ♥

Reklamy

6 thoughts on “Babo, zrób coś dla swojego chłopa

      1. Jej, zazdroszczę. Chociaż wiadomo, piosenki śpiewane przez kogoś innego, to nie to samo, ale i tak mogę porównać tylko z nagraniami, bo na żywo nie miałam możliwości… 😀

        Lubię to

      2. Z opowieści, już po, wiem, że zdarzają się przyjemne w odbiorze odwzorowania, ale niestety też przesadzone własne nadinterpretacje. Tak to jest, kiedy artystę pozostało tylko w ten sposób wspominać…

        Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s