Oddajcie mi moje sto milionów

Nikt nic nie wie, nikt nic nie widział ani nie słyszał. Wszyscy milczą i się odwracają na pięcie. A ja się dalej pytam, gdzie są moje minuty?

Zachłysnęłam się wolnością. Tym, że nie muszę wstawać na zajęcia o ósmej, że nie mam pracy domowej i że nigdzie nie muszę o z góry oznaczonej godzinie być. Zasypianie ze świadomością, że nie mam nastawionego alarmu to +100 do szczęścia i +50 do rozrywki, kiedy następnego ranka próbuję rozwikłać zagadki z najbardziej pokręconych zakątków mojego umysłu. Chociaż w rzeczywistości, tylko zamieniłam (niestety) już znienawidzoną melodię Sparrowa na osobisty, niczym niestrudzony budzik, który zajmuje dwie trzecie łóżka i wszystkie poduszki, nie szkodzi. Biorę to na klatę i ćwiczę udawanie, że śpię. Dojdę do perfekcji, to na pewno.  Wszystko brzmiałoby bajecznie, ale brak konkretyzacji nie świadczy wcale o braku obowiązków. Mój lipiec trwał tyle, co pstryknięcie palcem. Zamknęłam oczy, otwieram, a tutaj trzeba zerwać kartkę z numerkiem 23. Jak to się stało? Kto mnie tak ukarał? Kto mnie tak nikczemnie okradł? Muszę obniżyć nieco ton i opuścić gardę, podejść do lustra i wystawić język z grymasem.

To miłe, chociaż chwilę być niczym nieskrępowanym. Nie poznałam co to brak zajęcia, nie poczułam nagłego przypływu chęci do pracy, nauki, nadal nie rozumiem co to znaczy „już nie wiem co ze sobą zrobić”. Leniuchowałabym dalej, gdybym tylko mogła. Złapałabym się futrzanymi łapkami z długasiernymi pazurami najwyższej gałęzi, zwolniła swój metabolizm i cieszyła nicnierobieniem. Z drugiej jednak strony przykro mi, że potraktowałam swój czas wolny po macoszemu i nie nadałam mu żadnej godnej formy. Jakoś tak, nic fajnego nie stworzyłam, nie ma z czego się cieszyć i być dumnym. Praca bardzo do przodu nie ruszyła, nauka to już całkiem w ciemnym miejscu.

Tak sobie leżę z kubkiem. Na prawo dokumenty, na lewo książka, a pomiędzy nimi najdorodniejszy na ziemi leniwiec.

Reklamy

7 thoughts on “Oddajcie mi moje sto milionów

  1. W końcu mamy drugą połowę lipca, sam środek wakacji! Nie widzę powodów, dla których miałabyś nie być leniwcem. Trochę zazdroszczę!

    Lubię to

    1. Jeszcze jeden egzamin mnie czeka, no i trzeba sobie coś dorobić, póki czas i chęci (chociaż minimalne) do pracy. Lipiec i sierpień w żadnym razie nie są już dla mnie studenckimi wakacjami, nadzieja na piękny i niczym nieskrępowany wrzesień odejdzie hen hen, jeśli zaraz się nie wezmę do roboty… No i liczyłam na kopniaki, nie wolno być tak mało produktywnym! 😀

      Lubię to

      1. A ja pomimo, że pięcioletnie w przyszłym roku kończę, to zaczęłam drugie i chyba zostanę wieczną studentką.. no przynajmniej do 26 roku życia z przywilejami 😀

        Polubione przez 1 osoba

  2. Mnie też jakiś czas temu dopadł dylemat, bo z jednej strony ostatnie kilka miesięcy solidnie przepracowałam i należy mi się odpoczynek, a z drugiej czuję, że tym nicnierobieniem marnuję tyle czasu i mogłabym tyle zrobić produktywnych rzeczy. Poszłam na kompromis – pół dnia działam solidnie, a resztę się lenię, jeśli mam taką potrzebę 😉

    Lubię to

    1. Moim problemem jest tylko to, że ja tak bardzo uwielbiam się lenić. Naprawdę nigdy nie dopadł mnie jeszcze ten tajemniczy stan, kiedy nie mam co robić i nosi mnie z nicnierobienia. Zawsze się znajdzie fajny film, nowy super serial, nowa gra, teraz też fajny kryminał. A tu połowa dnia powinna być przeznaczona na pracę, połowa na naukę. 😦

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s