Plan na plany

Zanim zabiorę się za wykonanie jakiejkolwiek czynności, najpierw ją zaplanuję, przeplanuję, wpiszę w kalendarz, notatnik i ręczną checklistę. Nie mam jednak tyle mocy, aby przypomnieć sobie, kiedy ostatnim razem postąpiłam zgodnie z planem i wykonałam go w pełni, zawsze zostaje jakaś resztka. Przynajmniej w kwestiach narzuconych.

Nie jest tak, że swoje starannie rozrysowane grafy tygodniowe rzucam w kąt i obrastają kurzem. Część, ta przyjemniejsza albo łatwiejsza, szybsza, z reguły wymagająca mniej pracy, odhaczona jest zawsze. Trzeba przyswoić słówka na angielski? Zrobione. Trzeba znaleźć literaturę na esej? Done. Kupić prezent dla taty? Jest. No, ale żeby napisać 5 stron to zabieram się jak pies do jeża. W ten sposób moje zadanie wędruje z kartki na kartkę, a wykonane jak nie było, tak nie jest.

W planowaniu najbardziej lubię widzieć, co na mnie czeka. Jeśli jestem w stanie objąć wzrokiem wszystkie swoje zadania i obowiązki to chyba stają się mniej groźne. Poza tym, nie boję się wtedy też, że o czymś zapomnę. Zapominalska jestem bardzo, a jak z tym walczyć, nie wiem. Kiedy czerwiec jest tak ciasno utkany zaliczeniami, egzaminami, odpowiedziami i pracami pisemnymi, odhaczanie jest jeszcze bardziej ulubioną czynnością. To dobra motywacja. Trzy tygodnie temu kartka była czarno-biała, kilkanaście kolumn zapisanych i straszących przed snem. Dzisiaj połowa jest kolorowo zakreskowana, kilka pozycji w zawieszeniu i koniec, chociaż mgliście, zaczyna być widoczny. Papierowe sterty zmniejszyły się o połowę, połowa kamienia spadła mi już z serca, stąd mały update. Tak się nie mogę doczekać, aż usiądę i będę mogła bez wyrzutów sumienia zająć się tym miejscem. Mam mnóstwo pomysłów i planów, większość ponadgryzana. Kiedy już było mi tak bardzo fajnie i robiłam coś dla siebie, czułam jak małe, przebiegłe szpilki wbijały mi się same, w przestrzeń nad oczami i wracałam do szarej rzeczywistości, co by nie załapać dwói.

Moja systematyczność ma się coraz lepiej (przynajmniej w kwestii pisania 😉 ). Piona!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s