Prawe rozterki studentki

Przytrafił mi się niedawno świetny dzień. Poza tam paroma niuansami, zupełnie bez znaczenia, zaczął się dobrze i skończył z uśmiechem na twarzy.

Przez ostatnie miesiące z każdej strony napływały do mnie impulsy zwątpienia, odnośnie miejsca w którym się znajduję, a dokładniej studiów, które nomen omen kończę lada chwila. Stały się jakieś takie zawistne, dumne, zapatrzone w swoje sukcesy, ciągle dążące do jakiś wyimaginowanych ideałów, a wszystko poza nimi to prostactwo, głupota i plebs.

Ten dzień był inny. Te zajęcia, które odbywały się każdego tygodnia tego semestru były inne, więc jak ich finał mógłby być gorszy? Moja rola w całym przedsięwzięciu nie była jakaś szczególna, ale dzięki temu mogłam obserwować i zastanawiać się.

Symulacja procesu cywilnego, ot taka zabawa, trochę na poważnie, czasem z przymrużeniem oka. Dwie sprawy, ale obie krążące wokół tematu straty bliskiej nam osoby, a przy tym ubiegających się o odszkodowanie i zadośćuczynienie z tego tytułu. Zanim rozpoczęliśmy byłam przekonana, że nikt nie potraktuje tego na poważnie, że wyjdzie z tego jedna wielka farsa, ale. Ale, po raz już kolejny w niedługim czasie, pozytywnie zaskoczył mnie obrót sprawy. Pani doktor zadbała o salę, togi, wszystko, chociaż na ostatnią chwilę okazało się być dopracowane i starannie odegrane przez każdego, bez wyjątku. Nikt nie robił sobie żartów, nikt nikogo nie wyśmiewał, wszyscy przyjęli swoją rolę, czasem nawet dali się ponieść. Drobne potknięcia, zawiłe pytania, zabawne zwroty akcji pozwoliły na odrobinę rozluźnienia i uśmiech, ale nie ten prześmiewczy, którego się spodziewałam, życzliwy i naturalny. Po co to opisuję?

Bo okazało się, że w gąszczu bezsensownej pamięciówy i nieustannego wyścigu szczurów pojawiło się światełko. Współpraca, rozmowa. To 4 godziny ciągłych wypowiedzi, pytań i interakcji. Bardzo cieszę się, że wybrałam ten przedmiot.

Wielokrotnie uczestniczyłam w przeróżnych sprawach, głównie dzięki praktykom w Sądzie Rejonowym w swojej rodzinnej, małej miejscowości. Jednak zapomniałam na te kilka miesięcy, jak blisko ludzi się to odbywa i jak ważne są ich problemy, które tam przynoszą. Nie raz i nie dwa to ich być albo nie być. … Mam jeszcze tyle do przemyślenia.

Ten dzień to było dzisiaj, trochę wcześniej skłamałam, sorki.

Reklamy

2 thoughts on “Prawe rozterki studentki

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s