Łap kwiecień za rogi

Przełom dwóch miesięcy musi być podsumowaniem i wyznaczeniem zadań na kolejne 30 dni. W praktyce nikt ani nic z batem nad głową mi nie stoi, żebym podjęła taki rachunek sumienia, ale z doświadczenia już wiem, że im więcej zawalam i planów nie realizuje, tym bardziej jestem na siebie zła i chcę zacząć robić coś dobrze. Pomału dociera do mnie też, że nie mogę robić wszystkiego, muszę bardzo jasno zakreślić żółtym maziajem swoje priorytety.

Może nie w tempie zastraszającym, ale przesuwam się do przodu. Hm. Robię małe kroki w przód. Teraz to brzmi lepiej. Przecież cały proces zależy ode mnie i to, że jestem w punkcie B zawdzięczam tylko sobie, skoro już tak bardzo jestem dla siebie surowa, to chyba mogę trochę, tylko troszeczkę, się podbudować… 😉

51

Przede wszystkim jestem tutaj i bardzo chcę rozwijać swój wirtualny kąt. Zaczęłam obserwować blogi i rozwinięte już portale ciekawych osób, a moje obserwacje przestały polegać na scrollowaniu, czytam, zastanawiam się i wyciągam wnioski. Wiele razy zatrzymuje wzrok dłużej i uświadamiam sobie, że nie jestem ani dziwna ani osamotniona w pewnych przyzwyczajeniach, nawykach i lękach, tak samo jak i radościach, nadziejach, porażkach. Nadal mam problem z wyrażeniem siebie i swoich myśli, ale co nagle to po diable! Będę ćwiczyć! (-> Warto zajrzeć: „Czy pisania można się nauczyć?”) Dzięki Kasi z WorQshop wydrukowałam swój kwietniowy arkusz i mogłam spędzić wieczór na uzupełnianiu. Ludzie są bardzo interesujący, kiedy zacznie się uważnie czytać, co mają do powiedzenia.

Po drugie realizuję książkowe wyzwanie, 2/10. Wiem też, pod jakim tytułem przeminie mój tegoroczny kwiecień. „Wybawiciel” jest dwa razy obszerniejszy niż dwie zaliczone już pozycje. Póki sesja nie nadejdzie będzie mi towarzyszył i za 30 dni od jutra będzie odhaczony. Słowo daję. Na maj zostawiłam coś skromniejszego, bo i tak znad książek nosa nie podniosę.

181

Zmiana mojego życia nie może obejść się bez zmiany ciała. Próbowałam już wiele razy. Liceum upłynęło mi pod przykrywką ciągłych diet cud, głodówek i efektów jojo. Chudłam, tyłam, tyłam bardziej, znowu chudłam. Kiedy na dobre odnalazłam się z moim partnerem życiowym i przeminęły regularne burze, a licealne przepychanki okazały się być stabilnym związkiem nastał ważny etap w moim życiu. Wakacje między drugim, a trzecim rokiem studiów zmieniły moje myślenie, odwróciły do góry nogami nastawienie do ciała. Zrozumiałam, że zdrowe odżywianie jest w istocie najważniejsze, aby wyglądać jak te wszystkie piękne panie, a wtedy treningi na których wylewam siódme poty przynoszą zaskakujące efekty. No i co najistotniejsze, zdałam sobie też sprawę z tego, że nic nie wydarzy się jutro, w tydzień. Potrzebuję miesięcy, aby stać się innym ciałem i nie wrócić potem do znienawidzonych fałdek. W ciągu ostatnich dwóch lat moja waga utrzymywała się na niemalże stałym poziomie, niestety ta zima była paskudna. Wrócił mój najgorszy nawyk: opychanie się słodyczami i słonymi przekąskami ile wlezie. A nawet jak nie wlezie, to odczekam 20 minut i znowu wlezie. W połączeniu z praktycznie zerową aktywnością fizyczną poskutkowało 3 kilogramami tu i ówdzie. Mogło być gorzej, na szczęście marzec był łaskawy, chciało mi się wreszcie poruszać i gotować. Będzie lepiej. Wszystko przecież pięknie zapisałam.  🙂

Jestem gotowa na kwiecień. Z premedytacją zaplanowałam wszystko już dziś, bo przecież 1 kwietnia mógłby sobie ze mnie zażartować.

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Łap kwiecień za rogi

  1. Ogarnięcie takiej check listy na każdy miesiąc to super sprawa, chyba też zacznę tak robić :)) Btw, witaj w klubie – też walczę o piękną sylwetkę, formę i kondycję. I chociaż waga pokazuje już 16 kg mniej, to wciąż wiele zmieniłabym w swoim ciele. Podobnie jak ty zdaję sobie sprawę, że zdrowe odżywianie to klucz do jeszcze lepszych efektów i takiego samego samopoczucia. Może w kwietniu też znajdę motywację do jedzenia warzyw i owoców, rezygnacji z niezdrowych tłuszczy na rzecz tych fajnych, roślinnych…no i może nareszcie wyjdę z czeko-nałogu #wątpię. Nieważne, trzymam kciuki, żeby tobie się udało. Powodzenia!
    Ah, no i dzięki za podlinkowanie – bardzo mi miło!!

    Polubienie

    1. Na szczęście od zawsze jem dużo warzyw i owoców, od dwóch lat nie używam cukru i soli. No z masełkiem albo masłopodobnymi bywa gorzej, czasem najdzie ochota na świeże bułeczki z dodatkiem i zgrzeszę, ale na codzień też odstawione. 🙂 Olej już na stałe zamieniłam na ryżowy (smakuje i pachnie obłędnie), no i jeszcze piję wodę zamiast słodkich napojów. Gdyby nie nagłe, wzmożone ochoty na fastfoody i słodycze to nie musiałabym teraz skakać i fikać koziołków 😀

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s