Kiedy brakuje mi godzin

…wybieram nicnierobienie. Jakie to paskudnie perfidne.

Niespełna miesiąc temu zaczęły się najcięższe miesiące mojego studenckiego życia. Postanowiłam, że będę czytać książki (2/10 zaliczone!). Wróciłam do aktywności fizycznej kilka razy w tygodniu. Zobowiązałam siebie do prowadzenia tego osobistego kąta, jak i tego na instagramie. Gdyby nie fakt, że obecnie emitowanych jest kilka seriali, które oglądam i że Riot wprowadza regularnie fantastyczne ulepszenia w grze, od której niegdyś byłam uzależniona, miałabym mnóstwo wolnego czasu. Jeśli chodzi o League of Legends to może tak być, że wprowadziłam element dramaturgii, tak naprawdę nie miałam większego problemu z odinstalowaniem klienta, a kiedy przyjdą wakacje szybciutko nadrobię wszystkie patche i będę mogła dzielić czas wolny tylko pomiędzy książkę, Turbo spalanie, odcinek obecnie emitowany, jeden czy dwa mecze i pyszną kawę.

Obecnie, kiedy spędzam od 8 do 11 godzin na uczelni i powinnam chociaż w stopniu minimalnym przygotować się do zajęć moje problemy z rezygnacją dają o sobie znać dosyć mocno. Jest tak wiele rzeczy, które lubię robić i chciałaby robić, a tylko 24h w ciągu doby.

Kiedy tak sobie marudzę, bo tak bardzo lubię się nad sobą zamartwiać, uświadamiam sobie, że inni mają gorzej. Albo nie. Tak wygląda życie dorosłej kobiety: żony i mamy. Z taką tylko subtelną różnicą, że one nie mogą wybrać nicnierobienia.

Dlatego zaczynam nowy tydzień z nową energią. A nie, zaraz, zaraz, przecież od czwartku przerwa świąteczna… 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s