Demotywacja to moje drugie imię

Nie to, żebym była jakąś wyjątkową pesymistką, czy widzącą świat w kolorach szarości (chociaż mogłoby to być piękne), ale wystarczy jeden mały drobiazg i czuję jak nogi podcinam sobie sama.

Zmotywowana czuję się, gdy przechodzę z sukcesem wiele, ogromnie dużo przystanków, jeden za drugim – dostaję wiatru w żagle. Zazwyczaj to małe kroki, nic wielkiego, ale dużo. Mknę do przodu i myślę sobie, że już nic mnie nie zatrzyma, że to już zaraz, teraz, jestem zwycięzcą i… trach. Zaniżona średnia sukcesów o jeden próg i nie widzę przed sobą drogi, która jeszcze przed chwilą aż kipiała blaskiem fleszy.

Motywacja wielu przychodzi na sam dźwięk czyjejś krytyki albo upadku, ponoć myślą sobie: „JA! wam pokażę!”. Niestety nie w moim przypadku. Co ze mnie za stworzenie, że łaknę pochwał, miłych słów, ciepłej rozmowy, czasem tylko zauważenia starań, a przecież jestem przeźroczysta. Nie wyróżniam się ze swoich grup ćwiczeniowych i nie jestem jakaś ponad przeciętnie bystra, może to mój urok, może to lenistwo, a może nawet gdybym nie była leniwa to nadal byłabym nie-bystra. Ale co tam, nie dowiem się przecież, bo albo mi się nie chce, albo akurat dostałam pstryczka w nos. Nie ważne jak mały by on nie był w perspektywie tego, co zrobiłam dobrze. Dzisiaj akurat to drugie.

Na domiar złego strasznie za Tobą tęsknię…

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Demotywacja to moje drugie imię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s